Wyprawa do Włoch
Północne Włochy to w poprzednim roku było nasze wakacyjne marzenie. Nie spodziewaliśmy się w ojczyźnie specjalnie korzystnych warunków pogodowych, więc postanowiliśmy wybrać się gdzieś gdzie będzie cieplej. W związku z tym, że nasz budżet był ograniczony postanowiliśmy wyjechać autostopem. Spakowaliśmy sprzęt wspinaczkowy, aparaty cyfrowe, kamery, śpiwory i ruszyliśmy w drogę.
Przejazd tzw. okazją przez kraje, w których taki sposób podróżowania był praktykowany już od lat sześćdziesiątych jest prawdziwą przyjemnością. Kierowcy nie boją się zabierać ze sobą autostopowiczów i kolejne kilometry przebywa się bardzo szybko. Nie jest większym kłopotem dotarcie do oddalonych od głównych szlaków komunikacyjnych interesujących miejsc, do których nie docierają nawet środki miejscowej komunikacji.
Niestety ostatni etap podróży nie był już tak cudowny. Podróżowanie się po prowincjonalnych bezdrożach okazało się nadzwyczaj bardziej skomplikowane niż jazda autostopem drogami szybkiego ruchu europy. Cały jeden dzień spędziliśmy na pustynnym kamienisku, na którym nie było ani jednego drzewka, ani innego cienia. Jak na złość dopadła nas tam ulewa, a żaden z przejeżdżających kierowców nie miał odwagi żeby zabrać ze sobą przemoczoną parę.
Kolejne dni pobytu coraz wyraźniej pokazywały, że goście, którzy nie szastają na prawo i lewo kasą nie są mile widziani. Najlepsi to tacy, którzy najlepiej przyjeżdżają, oddają od razu cały szmal i na drugi dzień od razu wyjeżdżają. W drugiej części urlopu zostaliśmy okradzeni, zginął nam aparat cyfrowy D90, a po kilku dniach kamera Panasonic . Poszukiwania oczywiście nie przyniosły jakiegokolwiek skutku, pomimo tego, że w mieścinie nie mieszkało więcej niż pięćdziesiąt osób, nie pojawiła się poszlaka kto mógł to zrobić. Wydawało nam się, że na twarzach tubylców, którym opowiadaliśmy o kradzieży widać satysfakcję. Wyjechaliśmy ostatecznie przed czasem i przez kolejnych wiele lat tam nie przyjedziemy

Comments are closed for this entry.