Jak zacząłem lubić Hiszpanię
Hiszpania jest nadzwyczaj interesującym krajem, z jednej strony ze względu na wielką ilość nadmorskich miejscowości, a z drugiej strony ze względu na ciekawą historię. W wielu hiszpańskich miastach można znaleźć przeogromne ilości doskonale zachowanych budowli. Kolejną wielką zaletą tego państwa jest przeogromna ilość galerii - w Hiszpanii urodziła się i miała możliwości tworzenia bardzo duża ilość awangardowych malarzy. No i wreszcie trzeba zwrócić uwagę na praktycznie nieustannie dobrą pogodę: zdjecia z Hiszpanii ze względu na doskonałe światło zawsze wychodzą dobrze.
Język hiszpański nie należy do skomplikowanych. Jest podobny do portugalskiego, francuskiego, włoskiego. Jeśli ktoś mówi tymi językami to na pewno nie będzie miał kłopotów z nauczeniem się hiszpańskiego. Hiszpanie są bardzo sympatyczni i przychylni, co też ułatwia osobom wstydliwym rozmowę w języku obcym. Pomijając kwestie językowe ogólnie mentalność Hiszpanów, otwartość, skłonność do zabawy są bardzo zbliżone do słowiańskiej, a więc bardzo nam Polakom odpowiadają.
Po raz pierwszy w Aragonii pojawiłem się na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Był to wyjazd z za żelaznej kurtyny do kraju zachodniego na konferencję naukową. Ogólnie była to przeogromna gratka, w sensie turystycznym oraz naukowym. Ludzie kupowali przede wszystkim elektronikę np. pierwsze aparaty cyfrowe, kamery, telewizory (to już przesadziłem). Mnie wtedy zaczęła fascynować fotografia i też wydałem chyba roczną pensję na sprzęt, który w Polsce był wtedy dwukrotnie droższy.
Jedno co najbardziej utkwiło mi w pamięci z wypraw do Hiszpanii to Toledo. Miasteczko jest właściwie jedną wielką starówką. Mnóstwo jest w nim klasztorów, które wyglądają tak jak te kolonialne w Meksyku. Liczne są małe restauracyjki w wąskich uliczkach. W wielu miejscach można spotkać galerie sztuki - bardzo często sztuki współczesnej. Ogólnie wszechogarniające poczucie rozluźnienia. Zawsze będę chciał tam wrócić.

Comments are closed for this entry.